Próbuję znaleźć mieszkanie koło swojej szkoły.
Jest niedziela i w domu jest tata. Wkurza mnie, pełny goryczy, człowiek za długo oddzielony od rzeczywistości, ślepo powtarzający lewicowe frazeski. Zamiast siać dobro, sieje nieuzasadnioną dla nas nienawiść do rządu, ludzi, Kościoła.
Modliłam się za niego, ale akurat jego to nie zmieniło. Tyle cynizmu miałam kiedyś i ja w sobie. Na szczęście zobaczyłam, że to małe, przeszkadza i nie pasuje do młodości. Dla mnie to, co jest teraz, to krok naprzód, krok dalej niż cynizm, po zmądrzeniu, gdy jestem bardziej doświadczona i zobaczyłam więcej. Choć nadal nie otwieram się tak z uczuciami, to staram się nie epatować dziadostwem.
Mam ochotę pisać, ale niczego mądrego jeszcze nigdy nie napisałam na klawiaturze. Tylko papier i ręka. I cisza, i wzrok niezakłócony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz